” Cza­sami gdy ot­wiera­my oczy to wte­dy jest za późno….”

Opublikowany: 11 lutego 2017 | Dodany przez: Jubek

” Jeszcze na mej szyi po­zos­taw słuchanie
Na­wet gdy­by jut­ro miało nie nadejść
Słowa kładź na mnie po cichu
Niech mą dot­kną nagość
Niedopowiedzenia
Bez tchu
Wejdź w po­między zda­nia me głęboko
Niech mnie aż bo­li Twych ust pełzanie
Dopóki nie uj­rzę pro­mieni dnia
Kłam mi, Kochanie.”

Śniłeś mi się dziś chyba lepiej niż bym sobie mogła to wyobrazić…

Czy za każdym razem gdy będę przez chwilę przestawała Ty będziesz się pojawiać?

Mgła

Opublikowany: 7 lutego 2017 | Dodany przez: Jubek

„Znasz ten mo­ment, kiedy nie wiesz, co się stało z twoim życiem? Łapiesz ko­lej­ny od­dech i zas­ta­nawiasz się, czy na­dal chcesz żyć. Poz­na­jesz ko­goś i z tęskno­ty za drugą osobą za­kochu­jesz się w nim niemalże od ra­zu. I płaczesz później nocą, nie pot­ra­fiąc zasnąć. Czu­jesz, jak ta bez­nadzieja cię zaczy­na co­raz szyb­ciej do­sięgać, jak po­woli sięga ze­nitu. Nie umiesz już na­wet ok­reślić włas­nych emoc­ji, kotłują się w to­bie bez­czel­nie, de­was­tując pozór szczęścia, w którym do­tychczas trwałaś. Masz wrażenie, że jeszcze trochę i wy­buchniesz. Frus­trac­ja. Frus­trac­ja jest o mi­limetr zbliżona do two­jego fak­tyczne­go sta­nu emoc­jo­nal­ne­go. Jes­teś po pros­tu zde­was­to­wana, ro­zer­wa­na, znudzo­na, wkurzo­na tym, jak długo żyłaś we mgle, jak długo uciekałaś przed dep­re­syjną me­lan­cho­lią, która w końcu się do ciebie do­biła.”

Cicho, za cicho…

Opublikowany: 6 lutego 2017 | Dodany przez: Jubek

Krzyk miał to do siebie, że w końcu od­chodził.
Cisza na­tomiast była zaw­sze i to od ciszy można było um­rzeć. Od krzy­ku mogło je­dynie za­boleć serce.

„W żaden sposób nie byłem w stanie temu zapobiec. Czułem obezwładniającą siłę agresji. Wracałem do domu i myślałem: Skoro zachwycam się słońcem, ciepłem, tęczą, muszę również pogodzić się z istnieniem błyskawic, burz i piorunów. Starałem się znosić Twoje zniewagi, ale czułem, że coś ważnego we mnie umiera.”

Co powie TATA ?

Opublikowany: 6 lutego 2017 | Dodany przez: Jubek

Dlaczego biedronka jest mała?
Czy może być morze bez dna?
Czy każda królewna ma pałac?
I czy on jest ze szkła?
Dlaczego raz jestem nieśmiała?
A potem to brykam aż wstyd?

Co powie Tata? Co powie Tata?
Co Tata mi powie, co na to odpowie mi dziś?
Co powie Tata? Co powie Tata?
Czy znów się wykręci czy dziecko zniechęci – nie!

Skąd wzięły się mrówki w słoiku?
Czy lepiej mieć kota czy psa?
Dlaczego wciąż mówią bądźˇ cicho?
Przecież głos mam i ja.
Czy można pokochać ślimaka?
Skąd wzięły się burze i mgły?

 

Tak tato, pamiętam kasetę i tą piosenkę. Leciała w kółko razem z ET.

Czasem chciałabym mieć znów 6 lat…

Mam ciebie tylko w glowie i to wystarczy mi

Opublikowany: 29 stycznia 2017 | Dodany przez: Jubek

Takie tam moje MRZONKI

Nadzieja to najgorsze skirwysynstwo jakie wylazlo z puszki pandory.

Oglądając ostatnio filmik, na którym jesteś mój uśmiech się znów pojawił. To był ten sam uśmiech, który pojawia się za każdym razem kiedy na Ciebie patrzę. Jest mimowolny, delikatny i przede wszystkim szczery.
Doszłam do wniosku, że naza znajomość wcale nie musiała się tak zakończyć. Nie musiała…
Teraz kiedy jest już po wszystkim, jest cisza, opadly emocje związane z wszystkim, wiem że ja i Ty mogliśmy postąpić innaczej. Mogliśmy być mądrzejsi.
Przed bardzo długi czas myślałam, że mogę wszystko zmienić, że mogę powodować uśmiech, Twój uśmiech. Że pewnego dnia powiesz mi: ” Jesteś mi potrzebna”.  Co usłyszałam wzamian? Wolę nawet nie pisać.
Teraz nie boli mnie nic, nie zadreczam się jak dawniej, nie wymyślam. Jesteś mi bliski w dalszym ciagu i chyba to powinno mi wystarczyć, to co było kiedyś. Nie wymagam niczego od Ciebie. Nie proszę, nie istnieję już w Twoim życiu.
Żałuję tylko, że kiedyś byliśmy duchowo tak blisko, a dzisiaj jestesmy obcy sobie ludzie. Bez niczego.
Pozdrawiam Cię czule…

 

TATO

Opublikowany: 28 stycznia 2017 | Dodany przez: Jubek

TATA-  osoba, która nauczyła mnie chodzić, mówić, czytać, pisać, jeździć rowerem, pływać. Nauczył mnie również największych wartości. Tato dziękuję Ci za ten wpiernicz porządny kiedyś, i za cierpliwość.  Może bywało też tak że nie raz Cię zawiodłam i nie raz się rozczarowałeś moim postępowaniem, ale młodość to stan „ogłupienia”. Teraz kiedy jestem już duża, mam swoje lata i inny rozum, to wiem że postąpiłeś dobrze. Jesteś najlepszym ojcem innego bym nie chciała mieć. Ufam Tobie i zawsze kiedy mam jakiś problem idę do Ciebie właśnie po radę. Nie zawodzisz mnie nigdy i jesteś kiedy potrzebuję wsparcia.

Wiem, że czytasz tego bloga, więc chciałabym Ci bardzo podziękować! Jesteś najlepszym ojcem na świecie! Kocham Cie!                                                          I dedykuję Ci wiersz, który zawsze mi opowiadałeś kiedy byłam mała.

DUCH SIEROTY

Idzie sobie pacholę

Przez zagony, przez pole:

Wielki wicher, ulewa,

A to idzie, a śpiewa.

 

Wyszedł z gaju gajowy

I ozwie się w te słowy:

– Taka bieda na dworze,

A ty śpiewasz, niebożę?

 

– Oj, długo ja płakała,

Gdy mię nędza wygnała,

Gdy ja, biedna sierota,

Drżąca stała u płota;

Aż raz w nocy niedzielnej

Przy dzwonnicy kościelnej

Mróz wszelakie czucie ściął

I Pan Jezus duszę wziął:

Jedna zimna mogiła

Moją biedę skończyła.

Siwy dziad mnie pochował,

On mnie płakał, żałował,

On mnie ubrał w sukienki

Do tej zimnej trumienki;

Teraz nic mi nie trzeba,

Idę sobie do nieba.

 

– O sieroto! o dziecię!

Nic ci nie żal na świecie?

 

– Żal mi jeno tej łąki,

Gdzie fijołki i dzwonki;

Żal mi słońca w zachodzie,

Kiedy świeci na wodzie,

I fujarki wierzbowej

Znad zielonej dąbrowy.

Opublikowany: 26 stycznia 2017 | Dodany przez: Jubek

Ja ta zła…

Opublikowany: 26 stycznia 2017 | Dodany przez: Jubek

A teraz…
Chciałabym móc przy Tobie być. Chociaż jeden dzień. Chociaż jedną krótką chwilę. Chciałabym dotknąć Twojego serca i zobaczyć, poczuć czy masz palpilacje. Chciałabym swoją dłoń położyć na Twój policzek. I chciałabym patrzeć na Ciebie kiedy śpisz spokojnie. Chciałabym również trzymać Cię za rękę kiedy chcesz gdzieś iść. I chciałabym słyszeć Twój śmiech. I pocieszać kiedy jesteś smutny. Chciałabym Cię słuchać kiedy mówisz, i patrzeć jak grasz. Chciałabym Cię przytulić kiedy jesteś, i też chciałabym byś mi ufał, i chciałabym byś znów był…

Dużo bym chciała…
A, i chciałabym Cię opieprzyć za Bunię. I Chciałabym Cię wspierać, i robić Ci okłady kiedy masz gorączkę i drapać po plecach. I trzymać za rękę kiedy leżysz w szpitalu. I chciałabym jeździć z Tobą na rolkach i  rowerem. I chciałabym też z Tobą czasem pomilczeć… I śmiać się i płakać…

Mów mi dobrze, dobrze mi mów.. Bo ja na złe reaguję źle…

Jesteś w stanie to pojąć?

Opublikowany: 21 stycznia 2017 | Dodany przez: Jubek

„Jak zatem zlikwidować ów ból, który nieubłaganie rodzi się z niedosytu i rozczarowania? Pozbywając się pragnienia nie zaspokojonych pożądań, które sprawiają, że chcemy urodzić się jeszcze raz, by skosztować zwodniczych rozkoszy.

Wieczorem rozbierasz się, żeby się położyć. Zdejmujesz jedno ubranie po drugim. Tak jest ze śmiercią. Wszystkie ubrania, które odkładasz, reprezentują różne ciała, od których musisz kolejno się uwolnić. Najpierw od ciała fizycznego. Tydzień lub dwa tygodnie później – od ciała eterycznego, a potem – od astralnego, ale to trwa dużo dłużej, bo w ciele astralnym są zgromadzone namiętności, pożądania, uczucia. To właśnie jest piekło: poziom astralny i niższy poziom mentalny, w których trzeba przebywać przez pewien czas, żeby się oczyścić. Potem uwalniasz się od ciała mentalnego i wtedy zaczyna się raj-pierwsze, drugie, trzecie niebo.”

Gość

Opublikowany: 18 stycznia 2017 | Dodany przez: Jubek

Przyszedł raz do mnie Bóg we flanelowej koszuli. Nie chciał zapalić ani wypić, powiedział, że przyszedł tylko na chwilę. Usiadł przy stole westchnął głęboko i zaraz odszedł.
Czekam na Niego codziennie, wyglądam Go w oknie obiecując sobie, że kiedy przyjdzie to odejść mu nie dam i Go ugoszczę. Zaparzę kawę czy herbatę. Podam obiad, może będzie chciał zapalić. I siądę naprzeciw bez żadnych skrupułów – porozmawiam. Zapytam czy jest coś dalej, czy nie ma nic… Zapytam o moich bliskich, o to jak tam jest. Zapytam również o Ciebie, czy jesteś zdrowy, czy mimo wszystko czuwa nad Tobą, bo to to chyba najważniejsze.
A co się stanie jeśli nie przyjdzie po raz drugi?

Będę wytrwała, będę czekać, będę wierzyć. Poświęcę Mu swój cenny czas byle by wiedzieć, byle by mieć pewność. Zapytam co sprowadza Go do mnie, i dlaczego wtedy odszedł bez pożegnania….
Przypuszczalnie wiem, czemuż wtedy odszedł. Cóż miał biedny, bezradny powiedzieć? Przyszedł, usiadł, westchnął, sprawdził jak mieszkam. Dobrze, że za głowę się nie złapał…
Natomiast, nie jest wcale tak źle, jak by Mu się mogło zdawać. Zapewne dlatego nic nie mówił tylko westchnął….

Czekając na Niego żyję…